FANDOM


Wyjątkowo dziś potrzebuję pomocy ludzi z forum. Potrzebuję mądrej naprawdę mądrej rady. Bardzo was proszę, szczerze, pomyślcie i powiedzcie co byście zrobili na moim miejscu. Nie mam ochoty na żarty, podszywy i inne zabawy. Raz jeden proszę spróbujcie być poważni. Aha i nie będę skracał.

Krótko: byłem dzisiaj na basenie ze swoim rokiem ze studiów. Jestem na drugim roku licencjackich. Generalnie przegrywam na codzień a tu pojawiła się okazja wyjścia z większą grupą ludzi, w sumie ponad 60 osób na basen odkryty, która szkoła zarezerwowała dla nas. Wjazd tylko 10zł a można zostać ile się chce. Nie muszę dodawać że chciałem głównie pooglądać wulgarne laseczki od siebie z roku, do których nigdy nie zagaduję i spuszczam od razu wzrok, gdy tylko któraś przypadkiem na mnie spojrzy.

Więc poszliśmy na basen, ja trzymam się kumpla, pinglarza ze szczurzą klatą, też stuleja, podobnego do mnie. Weszliśmy do wody i udajemy że pływamy a tak naprawdę patrzymy na laski z roku. Pogadaliśmy trochę w rogu basenu i postanowiliśmy wyjść i kupić sobie coś do picia. Wyszliśmy, przechodzimy obok grupki fajnych lasek i kilku wyluzowanych kolesi z roku i nie wiem jak to się stało... Dostałem MEGA erekcji. Wcześniej też miałem, ale w wodzie nie widać a zanim wyszedłem jakoś mi przeszła.

Koszmarny wstyd. Rozmowa i śmiechy w grupie umilkły. Wszyscy patrzą na mnie i na moją erekcję. Wyobraźcie to sobie. Mały bubek jakim jestem gapi się na zajeeebiste laseczki ze stojącą pałką w obcisłych żółtych slipkach. Trwało to dobrą minutę bo niezauważyłem wcześniej erekcji, dopiero gdy na mnie zaczęto się gapić. Mój kumpel tyle co to zobaczył, natychmiast się ode mnie odsunął. Po prostu dramat. Dosłownie wszyscy na mnie się patrzyli. Zanim ktoś zdążył cokolwiek powiedzieć, zaśmiać się czy coś takiego zaczerwieniłem się i chciałem jak najszybciej opuścić basen, zacząłem szybko iść nie patrząc się na boki, potknąłem się (w klapkach) i dodatkowo przewróciłem. Wtedy wybuchnął dopiero śmiech. I to koniec. Łzy mi ciekną, czerwony ryj, erekcja nadal trwa. Wybiegłem, do szatni, założyłem spodnie na mokre kąpielówki, buty na mokre stopy, wszystko do torby i biegiem do domu.

Co mam teraz zrobić? W grupie jestem spalony. A mam jeszcze jeden rok do zaliczenia. Nie mam innych znajomych poza paroma kolesiami z roku. Dzwoniłem wieczorem do tego kumpla, on mi powiedział, że byłem tematem dnia i wszyscy uważają mnie za żałosnego zboczeńca, pajaca. Pojawiły się plotki, że jestem pedałem i że ukradkiem fotografuję stopy dziewczyn w sandałach.Co akurat było prawdą ale poza tym kumplem nikt o tym nie wiedział. On mi powiedział też że nie będzie ze mną trzymał, bo jestem spalony a on nie chce mieć przeze mnie kłopotów. Zdrajca chce wygrać na moim nieszczęściu.

Nie, nie myślę o skoku. Mam do wyboru: zmiana szkoły, bo zmiania kierunku to za mało. Cała szkoła o tym wiedzieć będzie lub kontynuuować rok jako zboczony błazen. Co wybrać? Do października chyba nie zapomną? Jak wy byście się zachowywali dalej? Co zrobili? Może tłumaczyć się jakoś? Co byście zrobili w takiej sytuacji na basenie? Może źle to rozegrałem od początku. Serio szukam pomocy.