FANDOM



"Jak okres płynie czas - na udo zerkam.

Niczym pytong na weselu stoi nasz dom.

A my żyjemy jak za Gierka:

Wiatry historii, potem pierdu grom...

Obstrukcji tygodniowej zniósłszy mękę,

Gość do sosnowej sławojki mknie.

Potem w salonie babci wary memła,

A na zaszczanych schodach — mnie."


"Miej na uwadze stolca niedorzeczność

Mojego stolca niedorzeczne kształty

Stolca znikomość przy nadgorliwości

Słońca co spala mój stolec do węgla"


"Mało z krótkiego mam pukania

Pociechy dla mej psiochy biednej.

Pora płacenia i rozstania

Nadeszła - powiedziałam: "Żegnaj!"

I pierdząc stolec parujący,

Na klatę stawiam nieprzytomnie.

Ślad to jedyny i pachnący

Jaki zostanie tutaj po mnie."


"Klotz na twą klatę parujący

Stawiam i leję strumień moczu,

I w ryja puszczam piard cuchnący,

Aż echo dudni w moim kroczu."


"z odbytu telewizora

codziennie cogodzinnie

wypływa

stolec informacji

wpływa

w sedesy waszych mózgów

spłukujecie

zostaje osad poglądów"


"Zza krzaka dupy blask płonie

A Ty nadstawiasz swe dłonie

Mój fekal zaraz w nie wpadnie

Z nim w dłoniach wyglądasz ładnie"


"Mój fekal powierzam Ci miła

Byś coraz bliższa mi była

W twe dłonie powierzam dziś

Me kupsko - Twój miś

Lecz w twoich oczach widzę lęk

A w uszach słyszę dziwny dźwięk

Wtem bryzg biegunki rozlał się

Teraz na rzadko zesrałem się"


"sraka- myślisz- urozmaicenie

wesoło obserwujesz me mokre pierdzenie

lecz anus mój sfatygowany okropnie

ostatkami sił wypluwa zeń ropnie

krew się sączy, piecze jak w piekle

ty zaś kochana zasysasz kał zaciekle

miłość to -mówisz umazana

ja dłonią szarpię buzdygana ..."


"Na akcję jakąś najwyższa już pora

na wiadomym czacie nie ma operatora!

więc na czatolike! atake stuleje!

szybka lista obecności i juz się dzieje

na początek idą floody, jak potopy sraki

ale inne jeszce w zanadrzu ataki

prowokujący tekst o wojtyle

o księdze, jezusku tematów tyle

lub jeden ze starych tekstów kulltowych

o lamparcie, Ghandim, lub trend jakis nowy

albo jak mi do wanny wchodzi tate

i o klot.zach parujących na klatę

w panike wpadają wnet czatoliki

jak dach biedronkin się sypią niki

patrzę z radością i śmieję się zdrowo

słonecznik tylko zagryzam nerwowo

odchodzą pedauy, misja udana

lecz tu z nienacka dostałem bana

to z odsieczą przybywa operatore

odwrote stulejki! manewry skończone!

I choć na koniec przyjęliśmy kable tęgie

poznały czatoliki wielką F-23 potęgę"


"majestatyczna jest stulejarska postura

klatka zapadła, wątła jak u szczura

odchodzą z niej dwa cienkie przeszczepy

lep to prawdziwy jest na kobiety

tułów smukły jak u modelki rasowej

widać, że na diecie słonecznikowej

a wszystko się trzyma na chudych udach

cienkich jak zapałki,stopy w tanich butach

a punktem centralmym takiego ciała

stulejka jest ciasna, wąska bez mała

otoczona fetorem, nieopisanym smrodem

serowo- grzybowym ostrym z piekła rodem

na szyi chudziutkiej mieści się głowa

fryzura bezładna, wystajaca broda

nos długi, haczykowaty, oczy jak talary

sprawiają te wrażenie grube okulary

garb na plechach dodaje uroku

i zęby żółto-złote nie myte od roku

między nimi kilka rodzyn się skrywa

zawsze wokól można wyczuć nutkę gęsiwa

tak własnie wygląda stulejarz przeciętny

urokliwy don juan, zgrabny i ponętny"


"W ciemnej łazience, przed ciekawych wzrokiem

Zanurzony po głowę, przez długie godziny

Wygrzebywałem tatowe, soczyste rodzyny.

Palce miałem na na oślep zbrudzone ich sokiem.

Bąk złośnik poszedł z sykiem, gdy tate się wzburzył,

Głowę mą dłońmi pod taflę zanurzył,

I rzekł coś do mnie potężnym basem...

Zanurzony nic nie słyszałem, zajęty kutasem.

Duszno było od rodzyn, którem, jak dziki wyrywał,

A szły one z włosami spod tate mego pały,

Gdym wargami wygarniał jak lampart wygłodniały,

Owoce, uwięzione w tate bujnych pnączach.

I stało się to, na co tak długo czekałem,

Rozwarłem dłońmi bramy tatowy pośladów,

Wyczekując w wytchnieniu brązowego gradu,

Niestety, siarczysty piard na mordę zaledwie dostałem.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,

Żem zanurzył się i schwycił ojcowskiego wora,

Porwałem go w dłonie - oddał mi w skupieniu

I nakazał poszukać z Loch Ness potwora...."


"Zycie stuleja, piękna to sprawa,

Biurko, forume, knażką zabawa,

Jest jednak moment ten przełomowy,

Gdy zapach pałki wali do głowy,

Umyć się trzeba przegrańcze drogi,

Od głowy czubka po same nogi,

Więc do łazienki kieruj swe kroki

By zabaw z mydłem poznać uroki

Gdy woda w wannie szumi namiętnie

I stulej ścierwo swe myje namiętnie

Hałas się daje słyszeć znajomy

Stuleja koszmar ten kąpielowy

Stoi za drzwiami, dysząc głęboko

Przez dziurkę drzwiową puszczając oko

Oto tatełe i jego wdzięki

Nawiedzą zaraz rewir łazienki

Stulej drży cały w wielkim przestrachu

Myśląc o tacie i jego ptaku

Sielskie te chwile wśród białej piany

Rajski ten klimat będzie przerwany

Tateły knagą i od prodiża

Kablem, co już się zbliża.

Do wanny włazi tatełe zatem,

Smaga mnie knagą jakby to batem

Konia okładał wręcz bez litości,

Zmuszając usta me do miłości.

Krótko na szczęscie trwała zniewaga

Tateł w wannie powoli siada

Pianą zakryty niemal do głowy

Zabawę nową zacząć gotowy.

Szkocką legendą mi opowiada,

Znaną podobno z dziada pradziada,

O tym potworze co gdzieś tam pływa,

Loch ness podobno się to nazywa,

Szukanie jego sztuka to trudna,

Niewdzięczna praca to oraz brudna.

Lecz wnet hart ducha każdy zdobywa,

Kto poszukiwać stwora wypływa.

Jako że Szkocja nieosiągalna

Jeziorem będzie wanna banalna.

Szukanie stwora się rozpoczyna

‘nurkować’ tatełe woła do syna.

Potwora znaleźć wielka to sztuka,

Wytrwale zatem stulej go szuka,

I chyba znalazł – chwyta bestyję

Łapie ją niby łabędzią szyję

Stwór ten ogromny jest i czerwony

Drgnął przy dotknięciu niby rażony,

Większy się robi z każdym dotykiem

Walka przerwana jest taty rykiem

„masz go mój synu!!! Trzymaj go mocno

Włoż go do buzi, dłonie odpoczną”

Trzyma więc stulej potwora w ustach

Walki pod wodą minuta szósta

Wynurzyć chce się chociaż na chwilę

Nie może jednak podołać sile

Dłoni tatełe.

Walka zacięta, potwór wciąż większy

Kto w pojedynki w wannie zwycięży?

Lecz co się stało, przełom to chyba

Stulej nad ciepłej wody lustro wypływa

I krzyczy głośno z całej swej mocy

„potwór zabity dzisiejszej nocy!!!”

Walczył wytrwale, dzielnie i szałem

Duszę ja jednak z niego wyssałem

Duszę – tak myślę, bo usłyszałem

Głośne westchnięcie gdy ją spijałem.

Tatełe uśmiecha się wniebowzięty

„hart twego ducha wręcz niepojęty,

lecz choć ten potwór już uśmiercony,

zawita nowy wkrótce w te strony

Będę ja zatem cię dopingował

I twej kąpieli zawsze pilnował

Byś był bezpieczny w walki ferworze

Oraz trenował usta na stworze”

Od czasu tego w każdą sobotę

Gdy stulej kąpać ma się ochotę,

Tatełe wołać jest przykazane,

I w gęstej walkę stoczyć tej pianie."





na półkotapczanie, czy też w alkowie zawsze mnie tate pojedzie po rowie bedpruderyjnie, szybko, raptownie zębami drastycznie sciąga mi spodnie z lubrykantami też się nie pieśni nie baczy na me ogromne boleści i władczy jak lew, dominujący alkoholem i kupą jeszce pachnący sam jednym ruchem ściaga galoty i uderza w brutalne zaloty ruchem szybkim zrywa majtki i kryc zaczyna jak ogier wartki gigantyczną buławą zwiery rozrywa ach piecze,boli, parzy jak pokrzywa lecz na me jęki nie zwraca uwagi przez chwilę nawet nie wyjmuje lagi i głosem stanowczym krzyczy: do miecza nie ma sensu z nim się sprzeczać finiszuje w końcu potężnym ładunkiem odwraca się, odchodzi, popija trunkiem patrzy, że trzęsę sie jak osika rzuca więc na osłodę paczkę słonecznika na społeczeństwie się odbiję, powtarzam z uporem na stulejarskim forume zostanę moderatoremna półkotapczanie, czy też w alkowie zawsze mnie tate pojedzie po rowie bedpruderyjnie, szybko, raptownie zębami drastycznie sciąga mi spodnie z lubrykantami też się nie pieśni nie baczy na me ogromne boleści i władczy jak lew, dominujący alkoholem i kupą jeszce pachnący sam jednym ruchem ściaga galoty i uderza w brutalne zaloty ruchem szybkim zrywa majtki i kryc zaczyna jak ogier wartki gigantyczną buławą zwiery rozrywa ach piecze,boli, parzy jak pokrzywa lecz na me jęki nie zwraca uwagi przez chwilę nawet nie wyjmuje lagi i głosem stanowczym krzyczy: do miecza nie ma sensu z nim się sprzeczać finiszuje w końcu potężnym ładunkiem odwraca się, odchodzi, popija trunkiem patrzy, że trzęsę sie jak osika rzuca więc na osłodę paczkę słonecznika na społeczeństwie się odbiję, powtarzam z uporem na stulejarskim forume zostanę moderatoremna półkotapczanie, czy też w alkowie zawsze mnie tate pojedzie po rowie bedpruderyjnie, szybko, raptownie zębami drastycznie sciąga mi spodnie z lubrykantami też się nie pieśni nie baczy na me ogromne boleści i władczy jak lew, dominujący alkoholem i kupą jeszce pachnący sam jednym ruchem ściaga galoty i uderza w brutalne zaloty ruchem szybkim zrywa majtki i kryc zaczyna jak ogier wartki gigantyczną buławą zwiery rozrywa ach piecze,boli, parzy jak pokrzywa lecz na me jęki nie zwraca uwagi przez chwilę nawet nie wyjmuje lagi i głosem stanowczym krzyczy: do miecza nie ma sensu z nim się sprzeczać finiszuje w końcu potężnym ładunkiem odwraca się, odchodzi, popija trunkiem patrzy, że trzęsę sie jak osika rzuca więc na osłodę paczkę słonecznika na społeczeństwie się odbiję, powtarzam z uporem na stulejarskim forume zostanę moderatorem







Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.