FANDOM


Przegrałem z nim życie jeszcze w LO. Nie mam kolegów ni koleżanek - chociaż poza stulejarstwem uważałem się za fajnego. Myślę: „Pójdę na studia ...uczelnia blisko mojego domu, mnóstwo znajmych, imprezy etc”, wszystkim, których znam, oczywiście tylko z widzenia - tak się właśnie ułożyło życie. A ja........trafiłem chyba na grupę największych ciot i stooleji na roku!!! Gdybym nie wiedział powiedziałbym, że stara gwardia z F23 chodzi ze mną do grupy. Dziewczyny - w sumie jest parę ładnych, ale i tak z nimi nie gadam.... no co, w końcu jestem stulejem z o2 .... co do chłopaków. Od początku roku tylko raz byliśmy na wódce i tak: 1. Jeden koleś wys. ok 150 cm, wygląda na 4 klasę podstawówki, jego przedramię ma grubość mojej i tak bardzo małej pały. 2. Koleś ze wsi... nie pije, bo ponoć jakieś leki bierze, niski, wygląda na max 1 klasę LO.. chociaż właściwie to 1 klasę ZSZ. 3. Leszek - jak wyżej tylko bardziej, przychodzi do szkoły w brązowym garniturku, nosi okularki i sięga mi do pasa. 4. Dwóch frajerów - kolegów.. chyba nie zdali, bo widać, że starsi. śadko z kim się witają, widać że w łykendy pomagają starym w transporcie ziemniaków. Innych to aż nie chce mi się opisywać.. koleś ma xywke "Goldie" - rudy, fryzura na jaja, słucha metalu. Najlepsze jest to, że z nasza grupą "kolegują" się leszcze z innych grup - ale z tego samego roku. Fotka z joemonster --> impreza informatyków to jak ich autoportret. Wstyd kurwa stać obok nich, nie mówiąc już o witaniu się czy gadaniu. I tak życie zatacza krąg a F23 wraca jak rozwolnienie.... znowu zostaje mi tylko ono, podszywanie się i tyranie projektów (chociaż ostatnio bryndza).